1 czerwiec.
Perspektywa Alexandry.
Usłyszałam drażniący moje uszy odgłos.Nerwowo walnęłam w urządzenie wskazujące godzinę 11.Chwyciłam za telefon od razu dzwoniąc do mojej przyjaciółki. To dzisiaj miałyśmy wyjechać do Niemiec na koncert. Koncert,o którym marzyłyśmy..
Perspektywa Elishabett:
Nie mogłam spać.. Zdążyłam już skoczyć do sklepu i pójść z psem na spacer. Teraz chodziłam po moim pokoju nie wiedząc co ze sobą zrobić. Chciałam pójść do Alex, ale wiedziałam, że jeszcze będzie spała.. Właśnie miałam wychodzić z pokoju, by iść porozmawiać z mamą o dzisiejszym wyjeździe, ale zadzwonił telefon. Zerknęłam na wyświetlacz. wyświetliło się zdjęcie mojej przyjaciółki, podniosłam telefon i nacisnęłam zieloną słuchawkę
-Hej!
Perspektywa Alexandry.
Usłyszałam w słuchawce głos mojej przyjaciółki, i doskonale wiedziałam, że już od dawna jest na nogach.
-I co, gotoooowa?- zapytałam ziewając.
-Hmmm... Nie wiem.. O której wyjeżdżamy z twoim tatą?-zapytała, czułam, że jest zestresowana.
-Koło 14.00. Wiesz co, zbiorę się i wpadnę do ciebie, a później wrócimy do mnie.. Sprawdzimy czy wszystko mamy, ok?-zapytałam
-Spoko, wpadaj. Ja pójdę jeszcze z mamą porozmawiać.
-Ok. To widzimy się za chwilę.-pożegnałam się i pobiegłam do łazienki.
Wzięłam ze sobą to. Szybko się przebrałam i poszłam zjeść śniadanie.

Spojrzałam na wyświetlacz blackberry,na którym widać było uśmiechniętą twarz Zayn'a.
Uwielbiałam o każdej porze dnia oglądać tą fotografię.Uśmiechnęłam się do telefonu,który po chwili odłożyłam na stół.Dojadłam resztę płatek i szybkim ruchem znalazłam się w pokoju.Otwarłam walizki w celu sprawdzenia wszystkich potrzebnych rzeczy,postanowiłam nie czekać na przyjaciółkę i sama to wszystko przewertować. Kiedy stwierdziłam iż wszystko co potrzebne znajduje się na miejscu,zamknęłam walizkę.Ciężkim ruchem upadłam na łóżko spoglądając w sufit.Zastanawiałam się czy ten wyjazd cokolwiek zmieni w moim życiu.Czy coś się wydarzy.Jestem podekscytowana,a za razem zdenerwowana.
Po głębokim rozmyślaniu ubrałam wcześniej przygotowane buty,które stały w korytarzu.Chwilę później drzwi od mieszkania były zamknięte.
Po pięciu minutach przyjemnego spaceru znalazłam się przed domem Elishabett. Drzwi otwarła mi uśmiechnięta dziewczyna,która po chwili przytuliła mnie do siebie.
Wzięłam jej jedną z walizek i razem powędrowałyśmy do mojego domu.
Perspektywa Elishabett:
Zeszłam do mamy, była w kuchni, chyba zaczynała robić obiad. Dziwne.. Nigdy tego nie robi, zawsze coś zamawiamy..
-Wyjeżdżamy o 14.00 z tatą Alexandry. Gdzie tata?-zapytałam, bo chciałam się z nim pożegnać.
-Musiał pojechać do pracy, dostał nowe, duże zlecenie.
-Aha.- siadłam przed telewizorem i przeskakiwałam po kanałach, nie mogąc nic znaleźć. Znalazłam mój ulubiony program "Słodki Biznes" Uwielbiam to! A szczególnie Buddiego ;)
-Spakowałaś się?-zapytała mama, nawet nie zauważyłam, kiedy usiadła obok mnie, pewnie byłam zbyt zapatrzona w ekran.
-Tak, zaraz przyjdzie Alex i sprawdzimy, czy wszystko mamy.-odpowiedziałam, nie odwracając wzroku od ekranu.
-Jak chcesz to mogę ci w tym pomóc-zaproponowała mama, zdziwiło mnie to zazwyczaj się prawie do siebie nie odzywamy. Najczęściej to ani jej ani taty nie ma w domu..
-Niee... Nie trzeba, zrobiłam sobie listę, i mam już wszystko, to tylko tak by się upewnić.-odpowiedziałam, lekko zszokowana.
-Ok. Jak byś czegoś potrzebowała to mów. A. I jeszcze jedno, ja wychodzę za godzinę, na obiad robię spaghetti.-powiedziała.
-Ok.
-Pieniądze ci zostawię na kredensie.- chyba nie chciała kończyć rozmowy, nie wiem dlaczego, czyżby myślała, że może mi się coś stać?
-Dobrze, ale wy już dawaliście mi pieniądze.-odpowiedziałam
-Ale to na wszelki wypadek, jakby ci zabrakło, albo jak byś znalazła coś fajnego i chciała sobie kupić.Idę kończyć obiad.
-Ok. Dziękuję. - posłałam mamie uśmiech, odwzajemniła go po czym wyszła z pokoju zmierzając do kuchni.
"Słodki biznes" się skończył. Popatrzyłam na zegarek była 12:35. Zastanawiałam się dlaczego nie ma jeszcze Alex. Uznałam, że pójdę do pokoju pomalować paznokcie, wybrałam beżowy lakier. Gdy wyschy weszłam na chwilę na twittera i napisałam: ' mój szczęśliwy dzień trwa, mam nadzieję, że nic mi dzisiaj nie zepsuje humoru ;)' wyłączyłam laptopa i poszłam zjeść obiad. Gdy wróciłam była już 13.30. Wzięłam rzeczy i poszłam do łazienki przebrać się. Gdy wyszłam na sobie miałam to:
Wziąwszy telefon z biurka,włożyłam go do torebki. Wzięłam ze sobą walizki i zeszłam na dół.Chwyciłam za pieniądze które mi zostawiła mama.. 'Postarała się nawet zmieniła na euro' -pomyślałam. I w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam je. Na schodach stała Alex. Przytuliłam ją. Wzięła jedną z moich walizek, ja zabrałam drugą, wyszłam i zamknęłam drzwi na klucz. Poszłyśmy do niej.
W czasie drogi powiedziałam:
-Ogarniasz, że za kilkanaście godzin spełni się nasze marzenie?- zapytałam, nadal niedowierzając.
-Dziwne, no nie?- powiedziała kopiąc kamyk.
-Myślałaś kiedyś o tym co się stanie kiedy spełnisz swoje marzenie? Znajdziesz nowe? Przestaniesz marzyć?- zastanowiło mnie to.. A może wcale nie powinnyśmy jechać na ten koncert.. O nie! O czym ja myślę! Taka szansa może być tylko jedyna..
-Nie wiem. Nie przejmuj się tym na razie-powiedziała uśmiechając się do mnie serdecznie.- Chodź tata już na nas czeka- doszłyśmy do jej domu w milczeniu.
Pożegnałyśmy się z mamą Rudej i wsiadłyśmy do samochodu.Wyjechałyśmy. Wyjechałyśmy w podróż po marzenia ;)
A WIĘC JEST PIERWSZY ROZDZIAŁ, za co z góry przepraszam.Długoo,ale to naprawdę długo czekałyście...
Drugi pojawi się szybciej :)
Perspektywa Alexandry.
Usłyszałam drażniący moje uszy odgłos.Nerwowo walnęłam w urządzenie wskazujące godzinę 11.Chwyciłam za telefon od razu dzwoniąc do mojej przyjaciółki. To dzisiaj miałyśmy wyjechać do Niemiec na koncert. Koncert,o którym marzyłyśmy..
Perspektywa Elishabett:
Nie mogłam spać.. Zdążyłam już skoczyć do sklepu i pójść z psem na spacer. Teraz chodziłam po moim pokoju nie wiedząc co ze sobą zrobić. Chciałam pójść do Alex, ale wiedziałam, że jeszcze będzie spała.. Właśnie miałam wychodzić z pokoju, by iść porozmawiać z mamą o dzisiejszym wyjeździe, ale zadzwonił telefon. Zerknęłam na wyświetlacz. wyświetliło się zdjęcie mojej przyjaciółki, podniosłam telefon i nacisnęłam zieloną słuchawkę
-Hej!
Perspektywa Alexandry.
Usłyszałam w słuchawce głos mojej przyjaciółki, i doskonale wiedziałam, że już od dawna jest na nogach.
-I co, gotoooowa?- zapytałam ziewając.
-Hmmm... Nie wiem.. O której wyjeżdżamy z twoim tatą?-zapytała, czułam, że jest zestresowana.
-Koło 14.00. Wiesz co, zbiorę się i wpadnę do ciebie, a później wrócimy do mnie.. Sprawdzimy czy wszystko mamy, ok?-zapytałam
-Spoko, wpadaj. Ja pójdę jeszcze z mamą porozmawiać.
-Ok. To widzimy się za chwilę.-pożegnałam się i pobiegłam do łazienki.
Wzięłam ze sobą to. Szybko się przebrałam i poszłam zjeść śniadanie.
Spojrzałam na wyświetlacz blackberry,na którym widać było uśmiechniętą twarz Zayn'a.
Uwielbiałam o każdej porze dnia oglądać tą fotografię.Uśmiechnęłam się do telefonu,który po chwili odłożyłam na stół.Dojadłam resztę płatek i szybkim ruchem znalazłam się w pokoju.Otwarłam walizki w celu sprawdzenia wszystkich potrzebnych rzeczy,postanowiłam nie czekać na przyjaciółkę i sama to wszystko przewertować. Kiedy stwierdziłam iż wszystko co potrzebne znajduje się na miejscu,zamknęłam walizkę.Ciężkim ruchem upadłam na łóżko spoglądając w sufit.Zastanawiałam się czy ten wyjazd cokolwiek zmieni w moim życiu.Czy coś się wydarzy.Jestem podekscytowana,a za razem zdenerwowana.Po głębokim rozmyślaniu ubrałam wcześniej przygotowane buty,które stały w korytarzu.Chwilę później drzwi od mieszkania były zamknięte.
Po pięciu minutach przyjemnego spaceru znalazłam się przed domem Elishabett. Drzwi otwarła mi uśmiechnięta dziewczyna,która po chwili przytuliła mnie do siebie.Wzięłam jej jedną z walizek i razem powędrowałyśmy do mojego domu.
Perspektywa Elishabett:
Zeszłam do mamy, była w kuchni, chyba zaczynała robić obiad. Dziwne.. Nigdy tego nie robi, zawsze coś zamawiamy..
-Wyjeżdżamy o 14.00 z tatą Alexandry. Gdzie tata?-zapytałam, bo chciałam się z nim pożegnać.
-Musiał pojechać do pracy, dostał nowe, duże zlecenie.
-Aha.- siadłam przed telewizorem i przeskakiwałam po kanałach, nie mogąc nic znaleźć. Znalazłam mój ulubiony program "Słodki Biznes" Uwielbiam to! A szczególnie Buddiego ;)
-Spakowałaś się?-zapytała mama, nawet nie zauważyłam, kiedy usiadła obok mnie, pewnie byłam zbyt zapatrzona w ekran.
-Tak, zaraz przyjdzie Alex i sprawdzimy, czy wszystko mamy.-odpowiedziałam, nie odwracając wzroku od ekranu.
-Jak chcesz to mogę ci w tym pomóc-zaproponowała mama, zdziwiło mnie to zazwyczaj się prawie do siebie nie odzywamy. Najczęściej to ani jej ani taty nie ma w domu..
-Niee... Nie trzeba, zrobiłam sobie listę, i mam już wszystko, to tylko tak by się upewnić.-odpowiedziałam, lekko zszokowana.
-Ok. Jak byś czegoś potrzebowała to mów. A. I jeszcze jedno, ja wychodzę za godzinę, na obiad robię spaghetti.-powiedziała.
-Ok.
-Pieniądze ci zostawię na kredensie.- chyba nie chciała kończyć rozmowy, nie wiem dlaczego, czyżby myślała, że może mi się coś stać?
-Dobrze, ale wy już dawaliście mi pieniądze.-odpowiedziałam
-Ale to na wszelki wypadek, jakby ci zabrakło, albo jak byś znalazła coś fajnego i chciała sobie kupić.Idę kończyć obiad.
-Ok. Dziękuję. - posłałam mamie uśmiech, odwzajemniła go po czym wyszła z pokoju zmierzając do kuchni.
"Słodki biznes" się skończył. Popatrzyłam na zegarek była 12:35. Zastanawiałam się dlaczego nie ma jeszcze Alex. Uznałam, że pójdę do pokoju pomalować paznokcie, wybrałam beżowy lakier. Gdy wyschy weszłam na chwilę na twittera i napisałam: ' mój szczęśliwy dzień trwa, mam nadzieję, że nic mi dzisiaj nie zepsuje humoru ;)' wyłączyłam laptopa i poszłam zjeść obiad. Gdy wróciłam była już 13.30. Wzięłam rzeczy i poszłam do łazienki przebrać się. Gdy wyszłam na sobie miałam to:
Wziąwszy telefon z biurka,włożyłam go do torebki. Wzięłam ze sobą walizki i zeszłam na dół.Chwyciłam za pieniądze które mi zostawiła mama.. 'Postarała się nawet zmieniła na euro' -pomyślałam. I w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam je. Na schodach stała Alex. Przytuliłam ją. Wzięła jedną z moich walizek, ja zabrałam drugą, wyszłam i zamknęłam drzwi na klucz. Poszłyśmy do niej.
W czasie drogi powiedziałam:
-Ogarniasz, że za kilkanaście godzin spełni się nasze marzenie?- zapytałam, nadal niedowierzając.
-Dziwne, no nie?- powiedziała kopiąc kamyk.
-Myślałaś kiedyś o tym co się stanie kiedy spełnisz swoje marzenie? Znajdziesz nowe? Przestaniesz marzyć?- zastanowiło mnie to.. A może wcale nie powinnyśmy jechać na ten koncert.. O nie! O czym ja myślę! Taka szansa może być tylko jedyna..
-Nie wiem. Nie przejmuj się tym na razie-powiedziała uśmiechając się do mnie serdecznie.- Chodź tata już na nas czeka- doszłyśmy do jej domu w milczeniu.
Pożegnałyśmy się z mamą Rudej i wsiadłyśmy do samochodu.Wyjechałyśmy. Wyjechałyśmy w podróż po marzenia ;)
A WIĘC JEST PIERWSZY ROZDZIAŁ, za co z góry przepraszam.Długoo,ale to naprawdę długo czekałyście...
Drugi pojawi się szybciej :)

Super . : 3
OdpowiedzUsuńKasiaax3
uczepię się tylko jednego- tego przeskakiwania z perspektywami. najlepiej na początku napisać jedną, a później drugą, bo tak to trochę się z tym gubiłam. ale tylko tak mówię : ) tak to rozdział jest fajny, przyjemnie się czytało : )
OdpowiedzUsuńZgadzam się z riot! zbytnie skakanie między perspektywami ale ogólnie jest świetny. Podoba mi się Twój styl wypowiedzi jest luźny i na serio miło się czyta. Czekam na następny oraz w wolnej chwili zapraszam do siebie.
OdpowiedzUsuń@GANGNAM_STYLESS
Tak, trochę zgadzam się z komentarzem wyżej, ale i tak faaajnieeee xd
OdpowiedzUsuńPodoba mi się, że rozdział dość długi. Przyjemnie się czytało i wgl.
A na to pyt pod poprzednimi wpisami nie musicie mi odpowiadać, bo już wszystko wiem xx
Mam tylko jeszcze jedną prośbę. A mianowicie, jak byście mogły, to usuńcie tą weryfikację obrazkową przy oddawaniu komentarza, bo się odechciewa pisać.
Z góry dzięki, pozdro i życzę weny,
@teenkq
Ciekawie sie zaczyna :3
OdpowiedzUsuńPodobają mi że zdjęcia są wplacione w tekst. :D
~@Charlie10Fcb
Zaczyna się świetnie ;3
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejną czesc :D
~@KasiaKanar
Świetny! Bardzo mi się podoba, czekam NN :) xx
OdpowiedzUsuńCiekawie się zaczyna , ale cos czuję , że staniee się coś strasznego...xd
OdpowiedzUsuńSuper rozdział!
OdpowiedzUsuńmam tylko pare uwag! Nie podoba mi się to przeskakiwanie z perspektywy na perspektywe. Fajnie było by czytać jakbyć pół opowiadania pisała jedną a pół drugą! Hehe. ale to tylko taka mała uwaga!
Zapraszam też do mnie:
friendforever-bymagdalena.blogspot.com
Piszesz świetnie więc nominowalam cię do Liebster Award! http://friendforever-bymagdalena.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńZgadzam się z wieloma wypowiadającymi się przede mną . Perspektywy są do kitu ;) Niech po prostu dziewczyny będę bohaterkami i noralny narrator ;)
OdpowiedzUsuń